* * * 

 

     zobaczyłem 

     moją czarownicę 

 

     podarowałem jej 

     jasne słowa podniebienia 

     w których dzwięczało 

     napięte pokuszenie 

 

     podarowałem jej

     okrągłość piersi i szorstkość sutek 

     które powiększyłem w smoczki dla aniołów 

     tych niezbuntowanych i głodnych 

 

     pełzające skowronki paliły stopy 

     nie było zaprzysiężonych przyjaciół 

     ciężar włosów uzupełniały 

     aureole z języków bliźnich 

 

     podarowałem jej 

     kołysankę zatrutą 

     i rozdarte oczy 

 

     podarowałem jej 

     bolące światło dnia 

     wyciskanie krwi z piersi 

     i ciężką rękę na pośladku 

     węże nie miały dostępu 

     twoje jabłko zjadła ostatnia Ewa 

     pachniało chlebem ziemią i solą 

     spróchniali święci jeszcze stali na swych ołtarzach

Joomla template by a4joomla